Absurdy RP

Siódmy raz po rentę

Jest kaleką po wypadku spowodowanym przez pijanego kierowcę, który potrącił go na pasach i ma pewne problemy z chodzeniem. Dochodzą również inne dolegliwości, według niektórych lekarzy również wynikające z tego wypadku.
Ten rencista liczy, że tym razem w styczniu 2013 roku po raz ostatni stanie przed komisją i nareszcie dostanie stałą rentę, Chociaż z ZUS nigdy nic nie wiadomo. Do tej pory był przed nią sześć razy i prawie za każdym razem dostawał rentę na 2 lata, bo jakoby tylko czasowo był niezdolny do pracy. Prawie, gdyż za drugim razem dowiedział się, że renty nie dostanie, bowiem nadaje się do pracy.

Sprawa trafiła przed sąd, który wydał korzystne dla niego orzeczenie i tym razem miał na trzy lata spokój.
- Mam wrażenie, że kazda następna decyzja o kolejnej rencie czasowej wynikała ze złośliwości orzekajacych w ZUS – opowiada pewien polski rencista, pokazując cała dokumentację – Ty nas do sądu, to my ci pokażemy, kto tu rządzi i w ten sposób uzbierało się trzynaście lat. Nie mogę zrobić większych zakupów na raty i z dłuższym okresem spłaty niż dwa lata. Słyszę w sklepach czy w bankach, że niestety, na dłuższy okres jestem niewiarygodnym klientem.

Imię i nazwisko znane redakcji 

 KONTAKT         

Koszą aż miło


Jak donosi "Gazeta Prawna" w kosztach pracy udział podatku dochodowego i składek na ubezpieczenia społeczne wynosi w Warszawie średnio 51,2 proc. Wskazuje się na to, że są tacy, którzy mają jeszcze gorzej. Tyle, że... im i tak zostaje na tyle, aby wystarczyło na normlane życie.

Gazeta oparła się na badaniach prowadzonych przez szwajcarski bank inwestycyjny UBS. Szwajcarzy porównali, ile kosztuje godzina pracy w wybranych miastach na świecie i ile w tym stanowią obciążenia podatkiem oraz składkami na ubezpieczenia społeczne (przypadającymi zarówno na pracownika, jak i jego pracodawcę). Badaniu poddano koszty pracy dla m.in. do średnio i nisko wykwalifikowanych pracowników budowlanych, zarządzających firmami budowlanymi menedżerów, inżynierów elektryków, a jeśli chodzi o sektor usług – mechaników samochodowych, pracowników banku zajmujących się kredytami, pracowników call center, kobiet – sprzedawczyń sklepowych, pielęgniarek pracujących w szpitalach i nauczycielek ze szkół podstawowych.

Okazało się, że najwięcej kosztuje godzina pracy w Genewie (średnio 41,29 dol.), najmniej w Kijowie (1,93 dol.). W Warszawie to około 8 dol. Jednak udział podatku dochodowego oraz obowiązkowych składek na ubezpieczenia społeczne (płaconych przez pracownika i jego pracodawcę) wynosi u nas przeszło 51 proc. Najlepiej pod tym względem jest w Zurychu (20,1 proc.), a najgorzej w Lyonie i Paryżu (ponad 79 proc.).

________________________________________________________________________

 

Literówka i po rencie

idiotyzmy w zus


Podczas komisji lekarskiej pana Jacka Wódzkiego lekarz orzecznik pomylił się. Zrobił literówkę i zamiast "6" napisał "7". Błąd orzecznika, ale zapłacił ubezpieczony(?). Zatrzymano mu świadczenie.

Pan Jacek w grudniu 2004 miał wypadek w pracy. Złamanie wieloodłamowe kości promieniowej i zwichnięcie stawu łokciowego. Po czterech operacjach i rehabilitacji ręka wciąż nie była w pełni sprawna, a z czasem całkowicie odmówiła posłuszeństwa.
W listopadzie 2012 J. Wódzki  staje przed komisją lekarską ZUS w Tomaszowie Mazowieckim. Komisja przyznała mu świadczenie rehabilitacyjne na pół roku i wyjazd do sanatorium. Jednak  w dokumentach lekarka  zrobiła wspomnianą literówkę. Przez tę pomyłkę lekarza pan Jacek musiał stawić się na kolejnej komisji lekarskiej, tym razem w Łodzi.
Ta komisja trwała trzy minuty. Powiedziano mu, że jest zdrowy.

Interwencje nic nie pomagają. Nic nie zrobił główny orzecznik ZUS. Nie zareagowano pozytywnie na interwencję posła Marcina Witko i europosła Janusz Wojciechowski.


 

 Znów w pałę w Strasburgu

trybunał w Strasburgu karze

To nie absurd, ale zwycięstwo nad absurdem  Polska została zmuszona do wypłaty odszkodowania rodzinom, którym ZUS odebrał przyznane wcześniej emerytury z tytułu opieki nad chorymi dziećmi. Tak postanowił niedawno Europejski Trybunał Praw Człowieka.

Łącznie do Trybunału trafiło około 130 skarg polskich rodzin. Były one rozpatrywane już odwrześnia 2009 r. Na rzecz rodzin zasądzono początkowo odszkodowania od 8 do 12 tys. zł. W ostatniej puli Trybunał rozpatrzył kolejnych 12 wniosków.

Sprawy dotyczą rzeszowskiego oddziału ZUS, który wpierw przyznał wcześniejsze emerytury rodzicom zajmującym się dziećmi, a następnie odebrał im do nich prawo. Były to dzieci chore np. na astmę, skoliozę i przewlekłe alergie. Ich rodzice po otrzymaniu emerytur, zrezygnowali z pracy i poświęcili się opiece. Np. Zofia Sikora po przepracowaniu 30 lat dostała emeryturę, żeby mogła zająć się chorą córką. Po roku emerytura została jej odebrana, a odwołania oddaliły kolejne sądy.

Z. Sikora wniosła więc skargę do Europejskiego Trybunału, na podst. art. 1 protokołu nr 1 do konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności, który stanowi, że każda osoba ma prawo do poszanowania swego mienia i nikogo nie można pozbawiać własności, chyba że przemawia za tym interes publiczny.

Trybunał orzekł, że Polska faktycznie złamała ten przepis, a decyzje rzeszowskiego oddziału ZUS potrzymane przez kolejne sądy, były naruszeniem prawa do własności i zasądził na rzecz rodziców od 7 tys. do 12 tys. euro odszkodowania.

I tak z nimi jechać!
______________________________________________________________________

Świadectwo pracy... nie świadczy o pracy

Jak się okazuje zbierane przez nas latami świadectwa pracy mogą nie wystarczyć, aby dostać emeryturę z ZUS. Według niedawnych wyroków Sądu Najwyższego, to dokumenty prywatne, wymagające dodatkowego potwierdzenia. I przez to informacje w nich zawarte mogą zostać zakwestionowane przez ZUS.

A to oznacza, że w takim przypadku petent sam musi znaleźć inne dowody potwierdzające dane ze świadectwa pracy. To jednak może nie być łatwe. Przecież do 1980 r. przedsiębiorstwa mogły niszczyć dokumentację płacową po 12 latach. Z kolei po 1989 r. różne firmy-efemerydy, nie chcąc ponosić kosztów związanych z przechowywaniem dokumentacji osobowej, pozbywały się jej, wywożąc na wysypiska. Inni przedsiębiorcy już wydali pracownikom kartoteki osobowe, które teraz można łatwo podważyć.

Istnieje poważna obawa, że jeśli ZUS będzie mógł skorzystać z takiego prawa, aby nam czegoś nie dać - to nie da. To jak Prawo Murphy'ego. Jeżeli coś może się sp... to się sp...

____________________________________________________________________


POLECANE ARTYKUŁY

Solarna dotacja: cała prawda

Średnio trzech na czterech inwestorów chętnych do skorzystania z możliwości uzyskania częściowego pokrycia kosztów instalacji kolektorów słonecznych zostaje odprawianych z kwitkiem. Czy to jakiś absurd? Nie, to tylko polska rzeczywistość. Więcej

Kwitnie przemyt czosnku


Kolejny przykład do jakich patologii dochodzi na rynku spętanym biurokracją i socjalizmem, coraz częściej celnicy przejmują całe kontenery czosnku! O zgrozo źli przestępcy rejestrują czosnek jako cebulę co pozwala im uniknąć ogromnego cła, zyski porównywalne są z przemytem papierosów i alkoholu! Więcej

Rzeczpospolita Absurdalna
To, że żyjemy w trzeciej, czwartej czy dziesiątej Rzeczpospolitej Polskiej nie jest tak oczywiste jak oczywisty jest fakt, że żyjemy w państwie w którym absurd goni kolejny absurd, szczególnie jeżeli chodzi o przepisy mające na celu zedrzeć z obywatela czy przedsiębiorcy jak największe pieniądze. Więcej

  

 __________________

 

Booking.com
________________________________________________________________________________________

©Media&Net Invest

Make a free website with Yola