Absurdy RP

TOP OF THE TOPS 

Booking.com

A kiedy namydlony słup?

Pewnie tylko dla niektórych to absurd. Według nich Stadion Narodowy zasługuje na "sport przez duże S". Bijatyka zaś takim sportem nie jest.

Rozumiemy, że lud lubi igrzyska. Rozumiemy również, że igrzyska to mogą być np. zapasy w błocie. A już okładanie się po twarzach to na pewno.
KSW zaś coraz poważniej aspiruje do bycia sportem poważnie traktowanym. Jednak na olimpiadzie tego nie ma i pewnie długo nie będzie. W telewizji ogląda owe zmagania określona grupa społeczna. Na pewno bardzo szeroka, można nawet zakładać, że w znacznej części to wyborcy obecnej partii rządzącej ;-)
A inna grupa - nie ogląda. Choć sportem się interesuje, np. dobrym futbolem, tenisem - może nawet w niego gra, może biega.

No ale co by nie sądzić o tym sporcie - zapewnia wizytę tłumów. A te są potrzebne, kiedy płacą, aby takie obiekty utrzymać.
I dlatego 
27 maja po raz pierwszy w historii, gala KSW odbędzie się na Narodowym. To największe przedsięwzięcie w historii tej federacji.- Bardzo chcemy pokazać, że sport, który jeszcze do niedawna w zasadzie dostępny był tylko w klubach i dyskotekach, może zagościć na PGE Stadionie Narodowym i go wypełnić - mówił po ostatniej gali w Krakowie, Maciej Kawulski, współwłaściciel federacji KSW.
Świetnie. A co z tymi sportami, które znakomicie spisują się na odpustach?

WASZE HISTORIE           

Niestety, mamy i absurdy w sporcie. I to w tym naszym wyjatkowo sporo. Mamy takich wielu, którzy notorycznie dostarczają tematów do żartów i krytyki. Pożywki dla mediów i żartownisiów nie zabraknie. Polskie nonsensy są i domeną sportowców.


_________________________________________________________________

Tu jesteśmy mistrzami!
(wg. Independenta)

Independent gazeta

Jakżeż miło... Brytyjski dziennik "The Independent" opublikował galerię-zestawienie 10 krajów świata, w których wypija się najwięcej alkoholu. Prowadzimy!

Co więcej, jako ilustrację do materiału w naszym przypadku zamieszczono zdjęcie radujących się piłkarzy - po wygraniu eliminacji do Mistrzostw Europy we Francji.
Fajna ferajna, ale jakież towarzystwo! Na drugim miejscu Niemcy (tylko panowie w tradycyjnych wdziankach), dalej szacowni Luksemburczycy i Francuzi - których reprezentuje sam Gerard Depardieu. "Bratankowie", Rosjanie (tu - dziadki z dywanem orderów), Czesi (walą z gwinta - rzadki widok), Estończycy, Austriacy i Litwini...
___________________________________________________________________   

POBICIE NA ZAPLECZU MISTRZOSTW POLSKI

Dla pań nie trzeba ringu

Polski sport już widział podobnie karczemne zachowania, ale raczej nie w wykonaniu kobiet. Podczas bokserskich Mistrzostw Polski jedna z faworytek zawodów, Sandra Drabik doznała poważnej kontuzji – ale na skutek starcia poza ringiem i przez to musiała odpuścić walkę o złoty medal. Policjanci z Grudziądza przyjęli od niej zawiadomienie o pobiciu... jak i od rzekomej napastniczki.

Drabik najpierw w półfinale wagi muszej (51 kg) pokonała Ewelinę Wicherską po niejednogłośnej decyzji sędziów. Wkrótce obie spotkały się poza ringiem. Doszło do agresji słownej (wcześniej przegrana krytykowała też niewybrednie sędziów), a wkrótce fizycznej. Sandra została opluta i powalona na ziemię. - Sekundantka Eweliny, która trenuje MMA, rzuciła się na Sandrę. Powaliła ją i wykręciła jej rękę. Ja wezwałam trenera - opowiada koleżanka Sandry, świadek zdarzenia. Kobiety rozdzielono, ale dotychczasowa mistrzyni, czyli Drabik, trafiła do szpitala, ze skręconym łokciem i naderwaniem więzadła. Kontuzja ta wyeliminowała ją z walki o złoty medal.
Po tym zajściu, klub Sandry Drabik wydał oświadczenie na Facebooku: „W dniu wczorajszym po wygranej walce półfinałowej Zawodniczka SK KICK BOXING KIELCE została napadnięta przez Uczestniczkę zawodów oraz jej koleżankę prawdopodobnie w celu wyeliminowania Sandry z dalszej rywalizacji w Mistrzostwach Polski. Sprawa skierowana jest na Policję. Z przykrością informujemy, iż Sandra Drabik nie może wziąć udziału w walce finałowej z powodu uszkodzenia ciała. SKKBK KIELCE”.


Sandra Drabik
W finale orzeczono więc walkower, a złoty medal na mistrzostwach Polski w tej kategorii wagowej otrzymała Angelika Grońska z klubu Kleofas AZS AWF Katowice.
Policja prowadzi tymczasem sprawę dwutorowo. Są jednak świadkowie, jasne są wyniki rozpoznania lekarskiego. - Zastałem jedna z tych dziewczyn jak leży na Sandrze i ciągnie tzw. palachę z MMA, czyli jeżeli nie dobiegłbym na czas ręka była by zgruchotana - powiedział trener kielczanki, Marek Soboń. Klub z Kielc domaga się dożywotniej dyskwalifikacji dla Wicherskiej.
___________________________________________________________________
____________________________________________________________________

W tym cały ambaras


Brzmi to jak żart, ale to po prawda. Tyle że absurdalna prawda. Strona czeska nic o tym nie wie, że Polacy z Karkonoszy chcą z nią organizować Zimowe Igrzyska Olimpijskie w 2030 roku.

Wieść to była sensacyjna. Dla jednych radosna, dla innych bezsensowna. Pojawiły się plany organizacji zimowej olimpiady na terenie gmin po polskiej stronie granicy, w Karkonoszach - i u naszych południowych sąsiadów. Fakt, Czesi by się przydali, choćby dlatego, że na Dolnym Śląsku nie ma skoczni narciarskich. No i wydatkami można by się podzielić.

I o projekcie mówili przedstawiciele władzy: - Czas powiedzieć głośno o naszych planach - mówił "Przeglądowi Sportowemu" Tomasz Stanek, przewodniczący Komisji Sportu, Turystyki i Spraw Zagranicznych w Urzędzie Miasta w Szklarskiej Porębie. - Długo debatowaliśmy, jak skutecznie wybić nasze ośrodki do światowej elity i wymyśliliśmy coś szalonego. Chcemy, żeby za 13 lat w Karkonoszach pojawili się najwięksi sportowcy globu.

I nasi mieli nawet rzecz uzgadniać z szefem tamtejszego komitetu olimpijskiego Jirim Kejvalem i lokalnymi starostami. Ale Czesi - jak to Czesi. Lubią dobry żart. Gazeta "Dnes" stwierdza... że strona czeska strona nic o wspólnym przedsięwzięciu nie wie. Tzn. prawie nic. Otóż Karel Englis, burmistrz miasta Mala Ulpa, przypomina sobie, że przed dwoma laty, podczas spaceru na Śnieżkę z przew. Stankiem, pogadali trochę, że to byłaby fajna idea. Spodziewał się nawet, że pomysł pojawi się mediach, ale Czesi w żaden sposób się sprawą nie zajęli. Inni przedstawiciele władz lokalnych, nie wiedzą nic o żadnej olimpiadzie.

Cóż, w tym cały ambaras, żeby dwoje chciało na raz. A o to może być trudno zwłaszcza wtedy, kiedy jedno z tych dwojga nie wie czego ma chcieć.

Od nowa


Pojawił się nowy pomysł na zagospodarowanie Bartosza Kapustki, którego transfer do Leicester może apsirować do miana poilkarskiego absurdu ubiegłego roku w naszym kraju.

Były piłkarz Cracovii marnuje się w zespole mistrza Anglii, gdzie rzekomo wciąż nie nadaję się do gry. Tzn. fakt, obecne może może już być bezproduktywny - trzymano go na bocznym torze tak długo, że chyba stracił formę - co widać byłow ostatnich meczach reprezentacji U-21.
Ostatnio opublikowano rewelecę, jakoby Kapustka miał iść do Lazio Rzym. Włosi są rzekomo zachwyceni Polakiem i są chcą wypożyczyć z opcją pierwokupu.
Problem w tym, że teraz chyba naprawdę nie nadawałby się do gry na tym poziomie i trzeba by go znów potrzymać na ławce...

_______________________

 Złapał balans?

Piotr Zieliński to niewątpliwie zdolny piłkarz, ale chyba ma coś z psychiką. Bywa, że w ważnych momentach zawodzi. Jednak wciąż są wielcy, którzy chcą go kupić.

Zieliński
Podobno na placu boju wciąż pozostał Liverpool. Zieliński miał już kiedyś trafić do klubu znad Mersey, ale wtedy Udinese nie przystało na 12 mln funtów i w efekcie Polak trafił do Napoli. O zawodnika starać mają się jeszcze Chelsea i Real Madryt. Tak przynajmniej twierdzi „Corriere dello Sport”. To właśnie „Królewscy” mają mieć największe szanse na pozyskanie piłkarza. Tyle, że ten ma mieć w obecnym kontrakcie klauzulę o £60 mln odstępnego. Ta kwota możę odstraszyć.

Jest jeszcze jeden problem.  Przyszła Liga Mistrzów, mecze właśnie z Realem; szukam w relacjach doniesień o wyczynach Zielińskiego... a tu cisza. Mówią, że na wyjeździe „przeszedł obok gry”. U siebie zaczął więc na ławce. A w niedawnym meczu z Juventusem też nic nie wniósł do gry.
No cóż, kiedy mecz o poważną stawkę, to coś się z tym graczem dzieje niedobrego. Kiedy chętni z wielkich klubów to zauważą – dadzą sobie spokój. Chyba, że ostatni mecz "repry" jest dowodem na odmianę?

______________________

Nazwa zobowiązuje

Nazwy klubów sportowych, zwłaszcza tych z niższych lig, to wdzięczny temat dla prześmiewców. Trzeba przyznać, że ich twórcy jakby się starali, aby dać kibicom drużyn przeciwnych temat do żartów.

Nie ma więc co się dziwić, że kolejne media co pewien czas sięgają po ten atrakcyjny temat, Ostatnio natknęliśmy się na tekścik o tej tematyce na stronie absurdy.net.

Oto ich wybór: Izolator Boguchwała (stare), Transportowiec Kłopotów, Luciążanka Przygłów, Klub Sportowy Potworów, Rakieta Głuponie, Iskra Stolec, Błękit Cyców. Nieprawdaż, że urocze?

Innego typu zestawienie przytoczyło "Sportowe Tempo". Oto ono: Cosmos Nowotaniec, Juventus Poraż, Inter Gnojnica, Nelson Polańczyk, Francesco Jelna, Santos Piwoda, Viking Orły.

Bynajmniej lista ta nie powstała, aby sobie z kogoś robić jaja. Kluby to jakoś zasłużone, a zwłaszcza ów Cosmos Nowotaniec z gminy Bukowsko. To ten klub przeprowadził ostatnio udany krajowy finał rozgrywek Europa Regions' Cup. I przeprowadził wzorowo...
_____________________

___________________________________________________________________________________________________

©Media&Net Invest

Make a free website with Yola