Absurdy RP

Nie tacy źli

Tacy policjanci z drogówki na przykład, kiedy dopominają się o podwyższenie kar, to od razu kilkakrotnie. A w skarbówce nie są tacy. O nie. Podnoszą kary tylko o tyle, o ile wzrośnie minimalne wynagrodzenie za pracę.

A wzrasta ono (przynajmniej tak mówią) z 1500 zł do 1600 zł. I w takim samym stosunku wzrosną kary w skarbówce.

Np. minimalna grzywna za przestępstwo skarbowe wyniesie 533,30 zł zamiast 500 zł.,a  maksymalna grzywna za wykroczenie skarbowe z 30 do 32 tys. Ufff, można odetchnąć. Nie jest tak źle.

 Prześladują w skarbówkach

Jak się okazuje, pracownicy urzędów skarbowych też są prześladowani... przez władze skarbówki - jeżeli są członkami "Solidarności".

Wiceprzewodniczący Komisji Krajowej "S" Jerzy Wielgus zwrócił się nawet do premiera o interwencję w tej sprawie. W urzędach skarbowych i urzędach kontroli skarbowej dochodzi bowiem do łamania praw pracowniczych i związkowych: 

członkowie NSZZ "Solidarność" są szykanowani i zastraszani, a ich liderzy - bezprawnie zwalniani z pracy,  de facto za działalność związkową. Takie sytuacje podobno mają miejsce m.in. w urzędach w Rzeszowie, Radomiu, Sosnowcu.

„W ostatnim czasie, tj. od lipca do października 2012 r., w urzędach kontroli skarbowej oraz w urzędach skarbowych zwolniono bez przestrzegania praw pracowniczych oraz związkowych przewodniczącego oraz dwóch innych członków prezydium Sekcji Krajowej Pracowników Skarbowych NSZZ »S «. W październiku zwolniono przewodniczącą Zakładowej Organizacji NSZZ »S « w Urzędzie Skarbowym w Sosnowcu” - napisał w komunikacie rzecznik "S" Marek Lewandowski.

Ta walka też będzie przegrana

Trwają prace nad projektem nowelizacji ustawy o grach hazardowych.  Tzn. trwają w zawieszeniu - do 30 listopada. A to ze względu na postawę... Malty.
nowelizacja ustawy hazardowej
To właśnie śródziemnomorskie państewko  zgłosiło tzw. opinię szczegółową do projektu w ramach procesu jego notyfikacji przez Komisję Europejską. Otóż jest to kraj z systemem podatkowym takim dla ludzi i z zupełnie innymi przepisami dot. gier hazardowych. Dlatego też tam właśnie m.in. serwery mają często nielegalni w Polsce internetowi bukmacherzy. Takich nielegalnych w dziedzinie internetowych gier losowych u nas zresztą więcej, bo aż...90 proc. Zarabiają miliardy, którymi nie dzielą się państwem, bo to chce za dużo lub w ogóle nie da działać.
Teraz chce jeszcze więcej. Planuje zmonopolizować urządzanie gier hazardowych w internecie, z wyjątkiem zakładów wzajemnych i loterii promocyjnych. Rząd PIS-u chce też móc blokować dostęp do "nielegalnych" oraz "utrudnianie wykonywania płatności na rzecz podmiotów oferujących nielegalne gry hazardowe w internecie". Resort finansów prowadziłby nawet taką "czarną listę" domen służących do oferowania gier hazardowych niezgodnie z ustawą. Nie dałoby się w Polsce na nie wejść, tzn. potencjalny użytkownik byłby przekierowywany na stronę MF, informującą, że to domena nielegalna.

MF przygotowuje więc na razie odpowiedź na opinię szczegółową Malty i uwagi Komisji Europejskiej, a póki co prace zawieszono" – poinformowało PAP Ministerstwo Finansów.
Rzekomo chodzi o to, aby gracze czuli się bezpiecznie... W tym celu wezmą się też za automaty... tzn. wezmą je sobie - poza kasynami będą w punktach prowadzonych przez spółkę skarbu państwa.
_____________________________________________________________

Komornik złupi nawet ofiarę

komornik zabierze ofierze

Pan Zbigniew Kowalski z Częstochowy padł ofiarą bankowego oszusta. Mimo że sąd uchylił nakaz spłacania długów, a bank wycofał roszczenia, pieniędzy chce dalej komornik. Tzn. chce, aby Pan Zbigniew (bezrobotny zresztą) zapłacił mu za jego "pracę".

O początku tej sprawy pisała m.in. "Gazeta Wyborcza". Pan Kowalski na skutek postępowania uproszczonego e-sądu w Lublinie miał zapłacić we wrześniu 2012 na wniosek banku Sygma dług 1,7 tys. zł, odsetki, a także pokryć wszystkie koszty postępowania. A to za niejakiego Zbigniewa Kowalskiego z ul. Targowej w Częstochowie, który... jest kimś zupełnie innym lub raczej fikcyjnym.

Najwyraźniej ktoś posługując się jego danymi, zrobił ratalne zakupy, wyrabiając do tego celu kartę kredytową Sygma Banku. Na skutek akcji wyjaśniającej p. Zbigniewa bank przyznał, że Zbigniew Kowalski mógł paść ofiarą przestępstwa i powiadomił komornika o wycofaniu się z egzekucji należności. E-sąd uznał argumenty Kowalskiego i uchylił nakaz zapłaty, przekazując sprawę do Sądu Rejonowego w Częstochowie. Tu pan Zbigniew będzie mógł osobiście udowodnić, że z Sygma Bankiem nie miał nic wspólnego.

Komornik tymczasem zagroził ofierze przestępstwa, że jeśli nie dostanie forsy to on przyjdzie z policją i zabierze co swoje(?). Już po wycofaniu się banku z egzekucji domniemanego długu Zbigniew Kowalski otrzymał kolejne pismo od poborcy. Tym razem z żądaniem zwrotu kosztów postępowania, tj. ponad 360 zł. To za koszty m.in. ustalenie adresu Zbigniewa Kowalskiego i znaczki na kierowaną do Częstochowy korespondencję...

Ręce i nogi opadają. 

______________________________________________________________

 

Może mieć prawo do gwałtu - broń się!


Komornik w Polsce ma prawo do tego, aby obłupić z forsy tego, kto nikomu nie jest nic winien.
Kiedy dostaje bowiem na kogoś zlecenie, nie ma obowiązku sprawdzać jego dokładniejszych danych, np. PESEL. Wystarczy, że złowi jelenia, który ma takie samo imię i nazwisko jak jakiś dłużnik - i dalejże z nim! Obrabiamy frajera z kasy!
Czyli np. jak mamy jednego zadłużonego Jana Kowalskiego, to zagrożonych rabunkiem, za który nikt nie beknie, jest kilkadziesiąt tysięcy osób w PL!

Ktoś powie, że takie jest prawo. Tylko czy debilnemu prawu, uchwalonemu przez kretynów, też nalezy się posłuszeństwo? No bo ferajna, która to prawo ustanowiła, nie pytała o zdanie ogółu (a i chyba nikogo mądrzejszego). Co jeśli spodoba się jej np. uchwalić takie prawo, że komornik może sobie rekompensować długi chędożąc kobiety z twojej rodziny? No i co wtedy powiemy - że takie jest prawo? Czy będziemy się bronić?
To oczywiście sytuacja idiotyczna, ale ta obecna nie jest chyba inna. Absurd w skarbówce goni absurd.
  

INNI NAPISALI                          

Skarbówka ściga go za wesele

"Fakt" opisał historię pana Jana Szelocha (58 l.) ze Szczecinka, którydostał list polecony z Urzędu Kontroli Skarbowej, a w nim było wezwanie do wyjaśnienia, ile i komu zapłacił za jedzenie, za orkiestrę i wideofilmowanie 
Czytaj w "Fakcie"

Dzieci do izby za 2 tys. zł

Wiocha.pl pisze o mieszkance Opola, którą aresztowano, a jej dzieci umieszozno w pogotowiu opiekuńczy, bo była winna skarbówce 2 tysiące złotych.
Czytaj na wiocha.pl

Zrób to w domu

"Gazeta Prawna" ostrzega, że ci, którzy chcą zaoszczędzić na papierosach i skręcają je sami za pomocą maszyny stojącej np. w sklepie zajmują się produkcją i fiskus się nimi zajmie.
Czytaj na wp.pl

 

Totalitaryzm fiskalny

Nasza skarbówka chce, aby lekarze łamali wymóg tajemnicy lekarskiej. Mają rozpisywać na paragonach szczegółowo wykonane usługi medyczne. Jakie zabiegi wykonano, na co pacjent jest chory itd. Żadne tam "usługa medyczna", czy "Usługa stomatologiczna". Dokładniej, aby fiskus wiedział jak dokładnie obliczyć podatek. Oczywiście przykrywa się to też odbrem pacjenta, "aby miał możliwość kontroli zakupów".

Ciekawe, kiedy zaczną pytać o szczegóły w konfesjonale?
___________________

____________________________________________________________________________________________

©Media&Net Invest

Make a free website with Yola